W „Pasji” potrafiono perfekcyjnie opowiedzieć ostatnie godziny życia Chrystusa. To o czym marzyli święci stało się naszym udziałem za sprawą geniuszu Gibsona. Możemy towarzyszyć Chrystusowi minuta po minucie w Jego drodze do krzyża.

 

Film jest syntezą chrześcijaństwa. Odpowiada na pytania: czym jest chrześcijaństwo? Jaka jest jego istota i podstawowe prawdy przez nie głoszone? Odpowiada na pytania: Kim jest Jezus Chrystus? Dlaczego umarł? Co nam zostawił? Czego chce od człowieka? Film nie jest tylko opowieścią o ostatnich dwunastu godzinach życia Chrystusa. Ukazuje też wybrane sceny z Jego całego życia (od dziecka aż do osttaniej wieczerzy) i to przede wszystkim te, w których mają miejsce najważniejsze wydarzenia i wypowiedzi, które wyznaczają fundamenty naszej wiary.

 

„Pasja” zawiera też kilka wątków prezentujących głęboką refleksję teologiczną w kilku płaszczyznach. Jest to np. wątek szatana, który aktywnie uczestniczy w doprowadzeniu do ukrzyżowania Chrystusa i który podczas Jego biczowania jest już pewny, że Antychryst zapanuje teraz na ziemi (pokazuje Chrystusowi diabelskie niemowlę). Dopiero, gdy Chrystus umiera szatan uświadamia sobie w całej pełni, że w tym momencie nastąpiła jego przegrana. Jedna z końcowych scen ukazuje Księcia Ciemności jak opuszczony i samotny krzyczy na pustyni z rozpaczy i wściekłości.

 

Inny wątek to wątek odpowiedzialności wszystkich ludzi za mękę Chrystusa, odpowiedzialności każdego z nas. Gibson ukazuje ludzką obojętność, egoizm, małostkowość. Szymon zmuszony do niesienia krzyża mówi: „To nie moja sprawa. Nie mam czasu. To mnie nie obchodzi. Ja nie jestem za to odpowiedzialny”. Inni, rządni sensacji tylko biernie przyglądają się temu jak oprawcy znęcają się nad Chrystusem. Ilu z nas, również katolików, zachowuje się w sposób podobny? Szymon ukazuje drogę, którą powinniśmy kroczyć. W pewnym momencie przestaje być bierny, zaczyna współodczuwać z Chrystusem i z Nim współpracować, staje w Jego obronie ograniczając jego cierpienia, wspomaga Go.

 

Ważnym symbolicznym momentem filmu jest ukazanie Chrystusa oczami Boga - Ojca patrzącego z góry. Gdy Chrystus umiera z nieba spada na ziemię wielka łza i rozpryskuje się pod krzyżem. Wtedy zaczyna się trzęsienie ziemi. Bóg płacze nad swoim Synem, współcierpi z Nim. A co z nami? Czy my współcierpimy z Chrystusem? Czy, tak naprawdę, jesteśmy z Nim? A może, niestety, przynależymy w pełni do tego świata i Chrystus to dla nas tylko idea, piękne słowo? Wszystko wskazuje na to, że Gibson przypomina nam, ze Chrystusowi towarzyszy również Duch Święty. W trakcie ubiczowania Chrystus w filmie Gibsona spogłąda w górę i widzi wzbijającą się w niebo gołębicę.

 

Zarzut antysemityzmu stawiany „Pasji” w mediach jest absurdalny. Kajfasz i jego otoczenie są, to prawda, przedstawieni bardzo negatywnie. Jakby mogło być inaczej? Jeszcze bardziej negatywnie przedstawieni są jednak Rzymianie. Żołnierze rzymscy znajdują przyjemność w torturowaniu nieznanego i niewinnego człowieka. Piłat zdaje sobie do końca sprawę, że ma do czynienia z człowiekiem niewinnym, ale w imię swojej „prawdy”, którą jest jego egoistyczny interes zgadza się na umęczenie i uśmiercenia Chrystusa. Pojawiają się Żydzi tacy jak Szymon, którzy stają po stronie Chrystusa.

 

W akcję ostatnich dwunastu godzin z życia Zbawiciela wplecione są Jego słowa o miłości nieprzyjaciół, wybaczaniu. Chrystus powtarza kilkakrotnie: „Boże wybacz im, bo nie wiedzą co czynią”. Łotr na krzyżu krzyczy do żydowskich kapłanów: „On się za was modli”. Przesłaniem filmu, bardzo wyraźnym przesłaniem, jest miłość i wybaczenie, a nie nienawiść i chęć zemsty.

 

W ostatnich latach propaganda wymierzona w „Pasję” zaczęła lansować tezę, że film ze względu na swoją „drastyczność” ,może zaszkodzić zdrowiu psychicznemu i fizycznemu niektórych, szczególnie starszych, widzów. Sam znam trzy starsze panie, które tej propagandzie się poddały i zrezygnowały z obejrzenia filmu. Czy „Pasja” zawiera sceny drastyczne i okrutne? Zawiera. Takie było ostanie dwanaście godzin życia Zbawiciela. Cierpiał i oddał życie za nas. I co? I znaleźli się tacy, którzy nawet nie chcą na to patrzeć, bo jeszcze im zaszkodzi. To, dla mnie, nie boję się tego powiedzieć, sumienie mi podpowiada żeby to powiedzieć, tchórzostwo, egoizm, w pewnej mierze zdrada.

 

Jaki jest sens Drogi Krzyżowej, którą odprawiamy choćby w Wielkim Poście? Jaki jest sens medytacji, której przedmiotem jest cierpienie i śmierć Chrystusa? Dlaczego tylu świętych rozpatrywało Mękę Pańską? Dlaczego tak wielu posiadało stygmaty? Nie bójmy się naszego cierpienia związanego z „Pasją”, małego przecież, malutkiego, niezauważalnego w porównaniu z tym, co przeżył Chrystus. Oddajmy je Chrystusowi. Przecież choćby to możemy Mu dać. To tak niewiele w porównaniu z Jego bólem, z tym, co On nam ofiarował, z tym, co ofiarował za nas. Jesteśmy mali i głupi, słabi i grzeszni. Wciąż upadamy. Wciąż daje o sobie znać nasz egoizm.

 

Obejrzyjmy „Pasję”. Niech da nam siły i oczyści nas z tego, co niegodne chrześcijanina. Przestańmy być jak poganie, ateiści, agnostycy. Przestańmy myśleć i żyć tak jak oni. Bądźmy sobą  - chrześcijanami, którzy idą za Chrystusem, współodczuwają z Nim, naśladują Go.