Wydaje się, że nie


1. Mówi bowiem Filozof, że „to, co jest w swej szczytowej formie, posiada swe dobro nie podlegające zmianom". Otóż Chrystus osiągnął szczytową formę, bo jest najwyższym dobrem ze względu na swą naturę boską i osiągnął szczytowa chwałę w swej naturze ludzkiej. Posiada więc swe dobro nie podlegające zmianom. Wniebowstąpienie zaś jest pewną zmianą. Było więc czymś zbędnym.


2. Wszelki ruch ma na celu zmianę na lepsze. Dla Chrystusa jednak pobyt w niebie nie był czymś lepszym niż pobyt na ziemi, Chrystus bowiem niczego nie zyskiwał ani co do duszy, ani co do ciała. Wydaje się więc, że nie powinien był wstępować do nieba.


3. Syn Boży przybrał sobie naturę ludzką dla naszego zbawienia. Lecz zbawienie ludzi zyskałoby na stałym obcowaniu Chrystusa z nami na ziemi, bo jak On sam do uczniów powiedział: „Nadejdą czasy, że będziecie pragnęli ujrzeć chociaż jeden dzień Syna Człowieczego, a nie ujrzycie". Więc to, że Chrystus wstąpił do nieba, jak się zdaje, nie było dobre.


Ciało Chrystusa po Zmartwychwstaniu, jak twierdzi Grzegorz, nie podlegało żadnym zmianom. A skoro Chrystus nie wstąpił do nieba od razu po Zmartwychwstaniu, jak wynika z Jego słów: „Jeszcze nie wstąpiłem do Ojca mego", to, jak sądzimy, nie powinien był wstępować po upływie czterdziestu dni.


A JEDNAK Pan zapowiada: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego".


WYKŁAD. Każdy byt winien zajmować stosowne dla siebie miejsce. Chrystus przez swe Zmartwychwstanie zapoczątkował życie nieśmiertelne i nieskazitelne, natomiast my przebywamy w miejscu rodzenia się i znikania bytów. Miejscem bytu niezniszczalnego są niebiosa. Toteż byłoby czymś niewłaściwym pozostanie na ziemi Chrystusa Zmartwychwstałego, więc Chrystus słusznie wstąpił do nieba.


Ad 1. Szczytową formą doskonałości, posiadającą swe dobro bez zmiany jest Bóg, o którym mówi Pismo św.: „Ja Pan i nie zmieniam się". Wszystko, co stworzone natomiast, jak wynika ze słów Augustyna, może jakimś zmianom podlegać. Skoro zaś natura, przyjęta przez Syna Bożego, pozostała, jak wiemy, naturą stworzoną, nie popełnimy żadnej niestosowności przypisując jej jakiś ruch.


Ad 2. Wstąpienie Chrystusa do nieba nie pomnożyło o żaden istotny element ani chwały Jego co do duszy, ani chwały Jego co do ciała, ale Chrystus znalazł się w miejscu bardziej odpowiednim, co lepiej harmonizowało z Jego chwałą. Nie chodziło tu o przyswojenie czegoś z doskonałości lub trwałości ciał niebieskich, lecz o wzgląd na godność Chrystusa. Ma to pewien związek z Jego chwałą, sprawia Mu jakąś radość, a chociaż nie jest nowym źródłem radości, lecz jest nowym jej kształtem, jaki powstaje po dokonaniu dzieła. To też w glosie do słów psalmisty: „Rozkosze na prawicy Twej aż do końca", czytamy: „Rozkosz i radość będzie moim udziałem, kiedy po odejściu sprzed ludzkich oczu zasiądę przy Tobie".


Ad 3. Chociaż przez Wniebowstąpienie wierni zostali pozbawieni fizycznej obecności Chrystusa, Bóstwo Jego zawsze im będzie towarzyszyć, według Jego wypowiedzi: „Oto, ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Bo jak mówi papież Leon: „Ten, który wstąpił na niebiosa, nie opuszcza dzieci przybranych". Samo Wniebowstąpienie Chrystusa, pozbawiając nas Jego fizycznej obecności, przyniosło nam jednak większy pożytek, niżbyśmy odnieśli z Jego fizycznej obecności. A to:


Po pierwsze – przez spotęgowanie wiary, dotyczy ona bowiem rzeczy niewidzialnych. Toteż Pan mówi, że gdy przyjdzie Duch Święty, „przekona świat o sprawiedliwości", o sprawiedliwości tych „którzy wierzą", jak mówi Augustyn – „bo samo porównanie z wierzącymi jest przyganą dla niewierzących". Dalsze słowa Pana: „bo idę do Ojca i już mnie nie ujrzycie", Augustyn rozwija: „Błogosławieni ci, co nie widzą, a wierzą, więc na tym będzie polegać sprawiedliwość nasza, która przekona świat: „żeście uwierzyli we mnie, któregoście nie widzieli".


Po drugie – przez wzbudzenie nadziei. Oto słowa Chrystusa: „Jeżeli odejdę i przygotuję wam miejsce, przybędę znowu i przyjmę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie ja będę". Sam fakt umieszczenia w niebie przez Chrystusa natury ludzkiej przezeń przyjętej, napawa nas nadzieją osiągnięcia nieba, bo jak czytamy w Ewangelii: „Gdziebykolwiek było ciało tam się zgromadzą i orły". Dlatego Micheasz mówi: „Wstąpi, otwierając drogę przed nimi".


Po trzecie – przez skierowanie ku niebu uczucia miłości. Apostoł wzywa: „Zdążajcie do tego, co jest w górze, gdzie i Chrystus zasiadł na prawicy Bożej. Myślą sięgajcie wzwyż, nie lgnijcie ku ziemi". Bo w Ewangelii czytamy: „Gdzie jest skarb twój, tam i serce twoje". A ponieważ Duch Święty jest miłością, porywającą nas ku niebu, Pan mówi do uczniów: „Lepiej dla was, żebym odszedł. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was; a jeśli odejdę, poślę Go do was". Rozwijając ten tekst mówi Augustyn: „Nie zdołacie pojąć Ducha, dopóki obstajecie przy poznaniu Chrystusa według ciała. Ale po fizycznym oddaleniu się Chrystusa, był w nich duchowo obecny nie tylko Duch święty, lecz także Ojciec i Syn".


Ad 4. Niebo było wprawdzie miejscem godnym Chrystusa po Jego Zmartwychwstaniu do życia nieśmiertelnego, odłożył On jednak swoje Wniebowstąpienie, by wykazać prawdziwość zmartwychwstania. Stąd słowa w Dziejach: „Po swojej męce ukazał się uczniom jako żyjący, dając tego liczne dowody przez dni czterdzieści". Czytamy w odnośnej glosie: „Ponieważ był umarły przez czterdzieści godzin, przez czterdzieści dni dawał dowody, że żyje". Czterdzieści dni można uważać za symbol trwania doczesności, tj. czasu przebywania Chrystusa w Kościele. Człowiek składa się bowiem z czterech pierwiastków i został pouczony, by nie przekraczał Dziesięciu Przykazań.

Św. Tomasz z Akwinu, Suma Teologiczna, t. 26, Droga Zbawiciela, Londyn 1968, s. 268-271.


DATA: 2018-05-13 07:47
AUTOR: ŚW. TOMASZ Z AKWINU