Ks. prof. Cisło: w XX i XXI wieku za wiarę zginęło ok. 45 mln chrześcijan

Pamiętajmy o tym, co pisali św. Jan Paweł II i Benedykt XVI, że wiek XX i XXI są wiekami męczenników chrześcijańskich. Instytuty monitorujące wolność religijną podają, że szacunkowo 45 mln chrześcijan zginęło w tym okresie tylko dlatego, że byli wyznawcami Chrystusa – powiedział w rozmowie z KAI ks. prof. dr hab. Waldemar Cisło, dyrektor polskiej sekcji Pomocy Kościołowi w Potrzebie. 12 listopada po raz dziewiąty w Polsce będzie obchodzimy Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym.

Paulina Godlewska (KAI): 12 listopada obchodzimy Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym. Na pomocy któremu rejonowi świata skupiamy się w tym roku?

Ks. prof. dr hab. Waldemar Cisło: W tym roku skupimy się na pomocy Kościołowi na Bliskim Wschodzie. Mieliśmy już i Irak, i mieliśmy dwa lata Syrię. Na Bliskim Wschodzie po referendum kurdyjskim mamy pogorszenie sytuacji w Kurdystanie, gdzie wydawało się, że po kilku latach będzie spokój. Przypomnijmy, w ostatnich 30 latach niemal 50 proc. chrześcijan z tamtego rejonu znikło. Ciągle mamy w uszach prośby Benedykta XVI, który przemawiał w Libanie do wszystkich przedstawicieli Kościołów Wschodnich, w którym mówił, że Bliski Wschód bez chrześcijan lub z ich dużo mniejszą liczbą, nie będzie Bliskim Wschodem, bo tylko chrześcijanie mogą pomóc w rozwoju tego regionu.

Syria uchodziła do tej pory za wzorcowy kraj, gdzie relacje z tym nie radykalnym islamem były poprawne, a duchowni katoliccy składali życzenia sąsiadom muzułmanom z okazji ich świąt, odwiedzali się. Wraz z terroryzmem islamskim sponsorowanym przez Arabię Saudyjską, Kuwejt i inne kraje Zatoki Perskiej, niestety doszło tam do tego, co mamy dzisiaj. Nikt nie mówi o tym, co spowodowało falę migracji, o tym, że piękny kraj, który miał 9-procentowy wzrost gospodarczy jest dzisiaj w ruinie. Byłem ostatnio na spotkaniu z prezydentem Iraku, który był z wizytą w Polsce. Podkreślił w swoim przemówieniu, że zależy mu na mniejszościach chrześcijanach, co nas ucieszyło.

Mówiąc o prześladowaniach chrześcijan często kojarzy nam się to z pierwszymi wiekami chrześcijaństwa, paleniem na stosach, mordowaniem wyznawców Chrystusa. Z jakimi formami prześladowania mamy obecnie do czynienia?

– Pamiętajmy o tym, co pisali św. Jan Paweł II i Benedykt XVI, że wiek XX i XXI są wiekami męczenników chrześcijańskich. Instytuty monitorujące wolność religijną podają, że szacunkowo 45 mln chrześcijan zginęło w tym okresie tylko dlatego, że byli wyznawcami Chrystusa. Jeśli chodzi o skalę prześladowań, to jest ona dosyć różna. W 2007 roku w Orisie w Azji były pogromy chrześcijan. Zaczęło się od świąt Bożego Narodzenia, kiedy to zrywano ozdoby świąteczne z domów chrześcijan, próbowano niszczyć kościoły. W 2008 roku podpalano kościoły, domy, szkoły, wszystko to, co należało do chrześcijan.

Wyróżniamy kilka typów jeśli chodzi o skalę prześladowań. Pierwsze typ to prześladowania krwawe. Tutaj można wymienić radykalny islam czyli to, z czym mamy do czynienia np. w Nigerii. Mamy też radykalną sytuację jeśli chodzi o tzw. Państwo Islamskie. Pakistan jest też krajem, w którym dość często dochodzi do ataków na kościoły. Są też sprawy dotyczące tzw. ustawy o bluźnierstwie. To prawo, które jest często wykorzystywane przeciwko chrześcijanom czy mniejszościom religijnym. Zanim dojedzie policja czy służby porządkowe to często immamowie wzywający z meczetu ludzi do pomszczenia proroka czy religii, która została w ich oczach sprofanowana dokonują samosądów.

Bardzo smutnym przykładam była sytuacja, kiedy małżeństwo chrześcijańskie zostało oskarżone o bluźnierstwo, kiedy wśród śmieci znalazło fragment Koranu. Spalono ich żywcem, wrzucając do pieca. Kobieta była w szóstym miesiącu ciąży. Później okazało się, że byli niewinni. Kościół i inne organizacje czynią starania, aby to prawo zostało ograniczone. Wśród prześladowań mamy też reżimy komunistyczne np. w Chinach czy w Korei Północnej, gdzie Kościół nie ma pełnej wolności.

Wspomina ksiądz przede wszystkim o prześladowaniu Kościoła przez inne religie. Kto jeszcze prześladuje chrześcijan?

– Wspomniałem o prześladowaniach krwawych. Mamy również inne formy represji np. w Egipcie, gdzie już po imieniu widać, czy ktoś jest chrześcijaninem czy nie, a podczas aplikowania do pracy wiadomo, że zawsze przyjęty będzie muzułmanin. W tym kraju niektóre miejsca pracy w ogóle są niedostępne dla chrześcijan katolików np. urzędy państwowe czy praca na uczelniach. Podobnie jest w Wielkiej Brytanii. Tam też mamy zakaz do pewnych zawodów. Urzędu premiera nie może pełnić katolik. Podobnego rodzaju formy dyskryminacji mamy w całej Europie. To są te formy miękkie. W krajach, w których mieszkańcami w większości są muzułmanie chrześcijanom „utrudnia” się życie i traktuje jako obywateli drugiej kategorii. Nie jest to zapisane w prawie, ale w praktyce tak to wygląda.

Czytaj także: 215 mln chrześcijan narażonych na prześladowania

 Egipt jest popularnym kierunkiem turystycznym wybieranym przez Polaków.

– Mamy bardzo dużo turystów, którzy mają bardzo małą świadomość ponieważ patrzymy na Egipt przez perspektywę pięknych hoteli. Nie widzimy tego Egiptu, tych dzielnic Kairu, gdzie jest bieda i bardzo trudne warunki. Nie widzimy dzielnicy śmieciarzy, głównie zamieszkanej przez chrześcijan. Tam partery domów to sortownie śmieci, a na pierwszych piętrach mieszkają ludzie. Matki noszą tam swoje dzieci na ramionach, bo śmieci z sortowni są często odpadami ze szpitali i matki boją się, że dziecko może się czymś zarazić. Egipt ma różne twarze. Prawdziwy Egipt to nie tylko piękne 5-gwiazdkowe hotele.

Raz w roku obchodzimy Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym, a co dzieje się w ciągu roku?

– Warte podkreślenia jest to, o co nas proszą chrześcijanie. Chaldejski patriarcha Babilonu Louis Raphaël I Sako podkreśla, że ważna jest nasza pomoc materialna i jest ona bardzo doceniana, ale równie ważna jest nasza obecność. To, że jeździmy tam, mówimy o tym, co się z nimi dzieje. Tam jest bardzo trudna sytuacja. W 2003 roku w Iraku było 1,5 mln chrześcijan, a obecnie jest ich 250-300 tysięcy i ta liczba maleje. Widzimy więc, jaka jest skala zagrożenia. Stąd tak ważny jest dla nas Bliski Wschód. We wszystkich Kościołach będziemy się modlić za nich. Uświadamiamy naszym wiernym, że my jesteśmy mistycznym ciałem Chrystusa, więc „głowie” nie może być obojętne to, co się dzieje z innymi członkami tego Kościoła. My mamy tę łaskę życia już prawie 70 lat na kontynencie, gdzie nie było jakiejś powszechnej wojny, poza Bałkanami czy teraz konfliktem na Ukrainie, jednak nie jest powiedziane, że jest to nam dane raz na zawsze. Stąd ta nasza wrażliwość na tych, którzy dzisiaj cierpią skutki wojny.

Jak konkretnie wygląda ta pomoc?

– Od samego początku wojny udzielana jest pomoc żywnościowa. Każda rodzina, w zależności od jej liczebności dostawała paczkę o wartości ok. 50 euro. To była, m.in. kasza, mąka, olej. Pamiętajmy, że nie było tam wiele lat prądu, więc to można było kupować to, co było możliwe do przechowania bez lodówki. I ta pomoc nadal jest udzielana, bo wielu ludzi nie stać na jedzenie. Bezrobocie sięga nawet 70- 80 proc. Jeśli ktoś ma prace, to i tak pensje wynoszą ok. 60-70 dolarów, a ceny są podobne do cen w Europie. Pomagamy im też w leczeniu dzieci. Prowadziliśmy np. projekt sfinansowany przez Polaków „Mleko dla Aleppo”, gdzie 3 tys. dzieci dostało pokarm w postaci mleka w proszku, bo niedożywione matki nie miały czym karmić swoich pociech.

Mówimy o Kościele prześladowanym przede wszystkim poza Europą. W ostatnich latach mamy duży napływ uchodźców. Czy to w jakiś sposób zagraża chrześcijanom?

– Rok, czy dwa lata temu odnotowano 930 przypadków we Francji ataków na miejsca kultu. Ponad 600 dotyczyło miejsc kultu Kościoła katolickiego. Drugą mocno profanowaną religią były miejsca kultu Żydów. Były przypadki obrzucania kobiet kamieniami w kościele w Paryżu przez muzułmanów, którzy krzyczeli, że to ich ziemia. Był przypadek, gdzie został zamordowany ksiądz podczas odprawiania Mszy świętej. My musimy pomóc muzułmanom przejść przez taką swoistą rewolucję mentalną. Islam jest religią totalną. My w Europie, jesteśmy przyzwyczajeni do rozdziału Kościoła i państwa.

Dla muzułmanina, który przyjeżdża np. z Egiptu czy bardziej radykalnego kraju nie ma rozdziału sfery świeckiej od duchowej. Są opracowania, które pokazują, jak roszczenia muzułmanów są mocne. Stąd też wypowiedzi papieża, wypowiedzi wielu przywódców państw, że muszą oni uszanować prawo gospodarza. Nie możemy akceptować takich wypowiedzi, jakie były w Norwegii po zgwałceniu 3-letniego chłopca w obozie dla uchodźców, że to jest inny kod kulturowy i musimy to przyjąć. Na to nie będzie nigdy akceptacji, tak jak nie będzie akceptacji na to, co się działo po zdobyciu Mosulu, kiedy 5-letnie dziewczynki były sprzedawane jako niewolnice seksualne na zbiorowe gwałty. Na to na pewno nie będzie nigdy akceptacji. A jeśli by była, to znaczy, że nie ma Europy i ja się do takiej Europy nie chcę przyznawać.

Wiemy też z drugiej strony, że przywódcy Państwa Islamskiego zapowiedzieli, że zaleją Europę setkami tysięcy uchodźców, pośród których będą ich żołnierze. I to jest prawda bo, np. Niemcy nie byli w stanie sprawdzić uchodźców. Można wszystko wyśmiać tak jak wyśmiano jednego z polskich polityków, który powiedział, że są dzielnice w Szwecji, czy w innych krajach Europy, do których policja boi się wejść. Nie trzeba jechać do Szwecji, wystarczy jechać do Brukseli. Byłem tam niedawno i widziałem, co się działo.

Musimy też się wystrzec takiego postrzegania, że każdy uchodźca to terrorysta, co się niestety w niektórych kręgach utożsamia. Ok. 30 procent muzułmanów to są ci radykalni wyznawcy, ci, którzy chcieliby wprowadzenia prawa szariatu i ograniczenia prawa innych religii. Te problemy będą i będą się powiększać. Musimy sobie powiedzieć, że jest to na własne życzenie Europy ponieważ, m.in. dzietność na naszym kontynencie jest bardzo niska. Pamiętajmy, że największą bronią, o której często mówią przywódcy tzw. Państwa Islamskiego są łona naszych kobiet. Prognozuje się, że Wiedeń w 2030 roku będzie zdominowany przez religię islamu.

Jakie projekty Pomoc Kościołowi w Potrzebie prowadzi w Polsce?

– W Polsce mamy jeden projekt. Nasz kraj od 1957 roku otrzymał najwięcej pomocy, więc trudno, żeby była ona do nas ciągle kierowana. W ciągu dziesiątek lat wybudowano wiele seminariów i wiele kościołów. Teraz troszczymy się o zakony kontemplacyjne i to jedyny projekt, który jeszcze trwa. Zwiększyliśmy nawet tzw. pomoc socjalną na każdą siostrę kontemplacyjną. Dostają one 250 euro na osobę rocznie. Wspomogliśmy również zakon w Dysie, gdzie potrzebna była winda. Teraz powstaje klasztor w Drohiczynie i jego budowę też udało się wesprzeć dzięki naszym dobrodziejom.

A jakie projekty bieżące poza Polską prowadzi Pomoc Kościołowi w Potrzebie?

– Dzięki wsparciu rządu polskiego dysponujemy kwotą 5,5 miliona złotych na leczenie Syryjczyków. Tam są ludzie, nie tylko chrześcijanie, którzy potrzebują leczenia. Być może uda nam się przeprowadzić projekt doposażenia szpitali w potrzebny sprzęt. Statystyki międzynarodowych organizacji podają, że mamy ok. 400 tysięcy ofiar wojen, a nikt nie mówi, że drugie tyle zmarło z braku dostępu do leków, stąd tak ważna jest pomoc, którą rząd polski finansuje.

Bardzo ważna jest też rola mediów, które mogą nagłaśniać te problemy. Podkreślmy, my mówimy o pomocy na miejscu, o pomocy żywnościowej, teraz kiedy idzie zima, a tam wbrew pozorom potrafi być naprawdę zimno i spaść śnieg. Za mało mówimy natomiast o przyczynach tych wojen. A ktoś te wojny wywołał, a nie wziął za nie odpowiedzialności.

Rozmawiała Paulina Godlewska

Cierpią za wierność Chrystusowi. Każdego roku giną tysiące chrześcijan Read more: http://www.pch24.pl/cierpia-za-wiernosc-chrystusowi--kazdego-roku-gina-tysiace-chrzescijan,56038,i.html#ixzz4yJx8eXXu

Opustoszałe i zniszczone kościoły, do których nikt już nie przychodzi, ale nie dlatego, że ludzie odeszli od wiary, ale dlatego, że zostali zamordowani lub wypędzeni – to obraz Bliskiego Wchodu. Działalność radykalnych islamistów najlepiej obrazują statystyki dotyczące regionu, z którego w ciągu stulecia ubyło miliony chrześcijan.

 

- Odczuwamy wciąż efekt tsunami zła, które przeszło przez cały Bliski Wschód, czyli Iran, Irak, Syrię, a także Liban. Dotyczy to również sporej liczby chrześcijan z Egiptu. Na początku XX wieku na Bliskim Wschodzie chrześcijanie stanowili około 20 proc. mieszkańców, a w tej chwili jest ich około 4,5 proc. – mówi ks. Andrzej Halemba w rozmowie z „Gościem Niedzielnym”.

 

Jak zauważył, atmosfera w regionie się zmieniła, a chrześcijanie nie są postrzegani jako bufor oddzielający różne ugrupowania islamskie. Chrześcijanie nie są tam akceptowani. Trwa też walka między wyznawcami Allaha. Islam stał się wojujący i nie dopuszcza żadnego dialogu. Cierpią na tym wszyscy.

 

Chrześcijanie pozostający np. w Syrii wciąż obawiają się o swój los. Boją się eksterminacji. By ich ocalić potrzeba wysiłków organizacji międzynarodowych i ludzi dobrej woli. Potrzebna jest nie tylko pomoc finansowa, ale doprowadzenie do sytuacji, w której prawa przynależne chrześcijanom były przestrzegane.

 

Jak podkreślił kapłan, chrześcijanie muszą pozostać na Bliskim Wschodzie, bo pełnią tam ważną rolę społeczną. – Tylko oni mogą bezkonfliktowo mieszkać z szyitami, sunnitami, jezydami czy innymi grupami religijnymi. Jan Paweł II powiedział kiedyś, że Liban to przesłanie. Dlaczego? Bo w tym kraju ponad 30 proc. społeczeństwa to chrześcijanie, którzy pełnią rolę stabilizatora, gwaranta pokoju. Jeśli opuszczą Bliski Wschód, to ten rejon czeka jeszcze większa przemoc i zniszczenie – podkreślił.

 

Szacuje się, że co roku ginie ok. 100 tys. chrześcijan, a statystyki pokazują, że w XX wiek przyniósł więcej męczenników, niż trzy pierwsze wieki chrześcijaństwa. Dlatego potrzeba głośno mówić o prześladowaniu chrześcijan i być solidarnym z Kościołem prześladowanym. W Polsce Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym obchodzimy 12 listopada.

 

Raport „Open Doors”: motorem prześladowań chrześcijan jest radykalny islam Read more: http://www.pch24.pl/raport-open-doors--motorem-przesladowan-chrzescijan-jest-radykalny-islam,56053,i.html#ixzz4y1wTJ8bB

Ponad 215 mln chrześcijan na świecie jest narażonych na szczególnie silne prześladowania - wynika z najnowszego „Indeksu prześladowań” organizacji „Open Doors”. Niebezpieczeństwo czyha na chrześcijan w szczególności w krajach muzułmańskich, ponieważ głównym motorem prześladowań jest radykalny islam.

 

Światowy Indeks Prześladowań jest rankingiem 50 państw zamieszkałych przez ok. 4,8 mld ludzi, w których chrześcijanie doświadczają największych prześladowań. Żyje ich tam ok. 650 mln (13 proc. miejscowej ludności), z których ponad 215 mln podlega szczególnie silnym represjom. Ta ogromna liczba ciągle rośnie, głównie wskutek szerzenia się fundamentalistycznych grup muzułmańskich, takich jak Państwo Islamskie, a także znacznego wzrostu nacjonalizmu religijnego, przede wszystkim w Azji.

Wykaz państw, które najbardziej prześladują chrześcijan, już po raz piętnasty otwiera Korea Północna. Na skutek komunistycznego ucisku, wszyscy tamtejsi chrześcijanie, których liczbę ocenia się na ok. 200 tysięcy, muszą żyć w podziemiu i pozostają odcięci od świata. W pierwszej dziesiątce znalazło się również aż 8 państw islamskich, kolejno: Somalia, Afganistan, Pakistan, Sudan, Syria, Irak, Iran i Jemen. Państwa rządzone przez muzułmanów przeważają też w następnych dziesiątkach, np. w drugiej jest ich 7, a w trzeciej - 6.

 

Kraje, w których najbardziej pogorszyła się sytuacja chrześcijan, leżą w Azji. Z jednej strony są to Indie i Bangladesz, z drugiej Laos, Wietnam i Bhutan. Nadal jednak głównym motorem prześladowań pozostaje radykalny islam. Większość spośród 50 krajów, które wymienia Indeks znajduje się na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Łącznie w 35 państwach, w których dochodzi do największych prześladowań, panuje islam. Liczba przypadków prześladowań stale wzrasta. Jeszcze 9 lat temu „Open Doors” szacowała, że na świecie jest ok. 100 mln chrześcijan, żyjących w wielkim ucisku. Dziś liczba ta wzrosła do ponad 215 mln.

 

Wzywając do zachowania własnej tożsamości kulturowej islamskie, hinduistyczne i buddyjskie reżimy w Azji odmawiają chrześcijanom prawa do istnienia. Służy temu prawo przeciw nawróceniom, przewidujące kary wobec tych, którzy chcą zmienić wiarę lub namawiają do takiej zmiany. Wprowadzane jest ono akurat w tych krajach, w których wspólnoty chrześcijańskie rozwijają się dzięki konwersjom ich mieszkańców, np. w Indiach a ostatnio również na Sri Lance. Wyznawcy Chrystusa są tam postrzegani jako zagrożenie i dlatego są prześladowani.

Cierpią oni szczególnie w tych krajach, w których stanowią niewielką mniejszość i są najbardziej prześladowaną wspólnotę religijną na świecie. Zakres i intensywność tych prześladowań w dalszym ciągu będzie wzrastać. Niektórzy obserwatorzy, zabójstwa chrześcijan i niszczenie ich kościołów, starają się tłumaczyć wyłącznie konfliktami etnicznymi, ekonomicznymi i politycznymi. Względy te odgrywają mniejszą lub większą rolę, nie można jednak pomijać religii jako jednego z głównych czynników tych działań.

Należy podkreślić, że ekstremizm islamski jest nadal siłą napędzającą prześladowania, a Bliski Wschód i Afryka Północna to regiony, gdzie znajduje się najwięcej krajów z listy. W pierwszej dziesiątce Korea Północna i Erytrea to jedyne wyjątki, w których chrześcijanie nie są prześladowani z powodów związanych z islamem.

 

Islamskie zamieszki w krajach Afryki Subsaharyjskiej od lat nie schodzą z czołówek mediów, zwłaszcza po brutalnych zamachach takich grup jak Asz-Szabab i Boko Haram. To ostatnie ugrupowanie ONZ uznała za sprawcę największego, trwającego do dzisiaj kryzysu humanitarnego w Afryce. W wyniku ich działań, 8 mln ludzi w Nigerii jest zagrożonych głodem. W ubiegłym roku z rąk Asz-Szabab w Somalii zginęło co najmniej 10 chrześcijan.

Często pomija się fakt, że akceptacja dla wojującego islamu obejmuje coraz szersze kręgi miejscowych społeczeństw. Islamiści naciskają na miejscowe władze domagając się pozwoleń na budowę meczetów i wspierają swoich kandydatów na urzędy publiczne. Co prawda w większości tych krajów nie dochodzi na razie do brutalnych aktów przemocy, ale są wywierane coraz większe naciski we wszystkich dziedzinach życia codziennego, prywatnego, rodzinnego, społecznego, państwowego i kościelnego.

Kenia, mimo że jest w większości chrześcijańska, po raz kolejny znajduje się w Indeksie na miejscu 18. Nie tylko islamskie bojówki z Asz-Szabab z sąsiedniej Somalii dopuszczają się ataków we wschodnich częściach kraju, ale widać też w innych regionach rosnący wpływ miejscowych sił islamskich. W samej stolicy - Nairobi duchowni angażują prywatne firmy ochroniarskie i montują przy wejściach do świątyń detektory w celu monitorowania osób wchodzących do świątyń i instytucji kościelnych.

Według „Open Doors” działalność brutalnych ekstremistów prowadzi do radykalizacji nastrojów społecznych. W środkowych regionach Nigerii muzułmańscy pasterze Hausa i Fulani doprowadzili do wypędzenia tysięcy chrześcijan. Z kolei w Mali, 17 grudnia 2015 zginęły trzy osoby, gdy zamachowiec otworzył ogień przed chrześcijańską stacją radiową w Timbuktu. Ten zachodnioafrykański kraj „awansował” w najnowszym raporcie o 12 miejsc w porównaniu z rokiem ubiegłym.

 

 

Obchody Święta Niepodległości w Świątyni Opatrzności Bożej

Uroczystości Narodowego Święta Niepodległości rozpoczną się w sobotę 11 listopada w Świątyni Opatrzności Bożej na Polach Wilanowskich w Warszawie. W obchodach wezmą udział przedstawiciele Episkopatu Polski oraz najwyższe władze państwowe na czele z prezydentem, premierem oraz marszałkami Sejmu i Senatu. „Niech nasza obecność w Świątyni Opatrzności Bożej będzie wyrazem dziękczynienia Bogu za dar odzyskanej wolności” – napisał metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz w zaproszeniu na uroczystości.

Uroczystości Narodowego Święta Niepodległości z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy, premier Beaty Szydło, marszałków Sejmu i Senatu Marka Kuchcińskiego oraz Stanisława Karczewskiego, a także przedstawicieli Konferencji Episkopatu Polski rozpoczną się w Świątyni Opatrzności Bożej od uroczystej Mszy św. o godz. 9.00 pod przewodnictwem kard. Kazimierza Nycza.

Na obchody w Świątyni Opatrzności Bożej w specjalnym liście zaprosił metropolita warszawski. „Świątynia Opatrzności Bożej jako Wotum Narodu jest szczególnym miejscem do przeżywania tego rodzaju uroczystości” – napisał kard. Nycz.

„Podczas Eucharystii odmówimy Akt Dziękczynienia i Zawierzenia Opatrzności Bożej oraz podziękujemy Bogu za wolność i niepodległość, prosząc Go o dalszą opiekę nad naszą Ojczyzną” – zapowiedział metropolita warszawski. Wyraził przy tym nadzieję, że liczna obecność wiernych na uroczystości „będzie wyrazem dziękczynienia Bogu za dar odzyskanej wolności”.

11 listopada minie dokładnie rok od uroczystego otwarcia Świątyni Opatrzności Bożej. Z tej okazji Centrum Opatrzności Bożej zaprasza do wspólnego dziękowania Bogu za wolność Ojczyzny i proszenia w modlitwie o „jedność, zgodę i pokój dla całego naszego narodu”. Do tej intencji na swoich stronach COP zachęca do składania także osobistych intencji.

Z kolei o godz. 20.00 w Świątyni Opatrzności Bożej odbędzie się Koncert Galowy, podczas którego zostanie wykonana Msza F-dur autorstwa Józefa Michała Ksawerego Poniatowskiego. Wystąpią wybitni polscy artyści, w tym: Małgorzata Walewska i Andrzej Lampert, a także polskie cenione orkiestry symfoniczne i chóry. Dyrygować będzie Pedro Amaral, dyrektor artystyczny Filharmonii Lizbońskiej.

W 2018 r., w ramach obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, Msza F-dur zostanie wykonana m.in. w rzymskiej bazylice Santa Maria Maggiore i barcelońskiej katedrze Sagrada Familia. Obydwa koncerty mają stanowić mocne świadectwo emanującej z Polski na cały świat kultury i wiary, a jednocześnie jej trwałych związków z kulturą Europy.

Główne państwowe obchody Święta Niepodległości odbędą się na placu marszałka Józefa Piłsudskiego. W programie od godz. 11.15 uroczysta odprawa wart z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy, a także koncert i parada wojskowa ulicami: Królewską, Krakowskim Przedmieściem, Nowym Światem i Alejami Jerozolimskimi.

Ulicami Warszawy 11 listopada po hasłem „My chcemy Boga!” przejdzie też Marsz Niepodległości organizowany przez środowiska narodowe. Zdaniem organizatorów – stowarzyszenia Marsz Niepodległości – takie hasło ma przypominać, że Polska jest wciąż bastionem wiary i religijności w Europie.

Marsz rozpocznie się o godz. 15.00 na rondzie Dmowskiego, gdzie po odśpiewaniu hymnu narodowego demonstranci przejdą ulicami: Marszałkowską, Świętokrzyską, Tamką, mostem Świętokrzyskim do Wybrzeża Szczecińskiego, skąd jedną z mniejszych uliczek dostaną się na błonia Stadionu Narodowego, gdzie marsz zakończy się odśpiewaniem „Roty”.

Marsz zostanie poprzedzony Mszą św. w tzw. rycie trydenckim w intencji Ojczyzny i poległych za wolną Polskę o godz. 12.00 w kościele św. Barbary.

Tradycyjnie oprócz oficjalnych obchodów mieszkańcy stolicy wezmą udział w wydarzeniach towarzyszących świętowaniu rocznicy odzyskania niepodległości. Na terenie Muzeum Wojska Polskiego odbędzie się m.in. prezentacja współczesnego i historycznego sprzętu wojskowego, będą też pokazy broni z okresu wojny polsko-bolszewickiej oraz seanse filmów dokumentalnych.

Stołeczny ratusz zorganizuje na placu Zamkowym i przy pomniku Kopernika na Krakowskim Przedmieściu m.in. warsztaty tworzenia kotylionów, lekcje historii, pokazy uzbrojenia i przejażdżkę historycznym tramwajem. W tym pierwszym miejscu odbędzie się ponadto „Lekcja żywej historii”, którą poprowadzi Grupa Rekonstrukcji Historyczno-Filmowej Bemowo. Tradycyjnie już o godz. 11.11 wystartuje Bieg Niepodległości, w tym roku trasą od ronda „Radosława” do Metra Pole Mokotowskie i z powrotem.

Uroczystości, które odbędą się w Świątyni Opatrzności Bożej, zainaugurują cykl wydarzeń, wieńczących w 2018 roku obchody 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

Nad bogatym programem rocznicowych uroczystości w wymiarze ogólnopolskim pracuje powołany przez prezydenta Andrzeja Dudę Komitet Narodowych Obchodów Setnej Rocznicy Odzyskania Niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej.

W jego skład wchodzą trzy kategorie osób – najwyższe władze państwowe, przedstawiciele partii politycznych i ugrupowań oraz osoby wskazane przez prezydenta spośród przedstawicieli Kościołów i innych związków wyznaniowych, środowisk kultury i nauki, samorządu terytorialnego, związków zawodowych, organizacji kombatanckich i innych organizacji społecznych lub osób szczególnie zasłużonych dla Państwa Polskiego.

Czytaj także: Ks. Kowalczyk w Komitecie obchodów 100. rocznicy odzyskania niepodległości

Spośród przedstawicieli Kościołów i innych związków wyznaniowych w Komitecie znaleźli się przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki, zwierzchnik Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego abp Sawa, mufti Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP Tomasz Miśkiewicz, bp Jerzy Samiec – zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP i prezes Polskiej Rady Ekumenicznej oraz naczelny rabin Polski Michael Schudrich ze Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP.

Państwowy wymiar rocznicowych obchodów zainauguruje 5 grudnia posiedzenie Zgromadzenia Narodowego. Posiedzenie zwołane zostało w celu wysłuchania orędzia prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w dniu 150. rocznicy urodzin jednego z Ojców Niepodległości – Józefa Piłsudskiego.

Komitet przyjął na razie program obchodów na rok 2017. Obejmie on, oprócz Zgromadzenia Narodowego, m.in. uroczysty koncert z okazji 99. rocznicy odzyskania niepodległości przez Rzeczpospolitą Polską „Powrócim pełni sławy” (9 listopada), otwarcie wystawy „Wyspiański”, realizowanej w ramach Programu Wieloletniego „Niepodległa” na lata 2017-2021 w Muzeum Narodowym w Krakowie (27 listopada) oraz uroczysty koncert z okazji 150. rocznicy urodzin Marszałka Józefa Piłsudskiego (27 grudnia).